Rodzinny biznes z uśmiechem na twarzy. Dwóch braci tak rekrutuje specjalistów IT. WYWIAD.

Pierwszym sukcesem Dominika Jurka w prowadzeniu własnego biznesu było zrekrutowanie cztery lata temu swojego brata ­– Piotra, który został jego wspólnikiem. Razem założyli firmę zajmująca się rekrutacją specjalistów IT – Next Technology Professionals. Obaj jednomyślnie przyznają, że oprócz skuteczności, bardzo ważny dla nich jest uśmiech na twarzy ich klientów oraz potencjalnych kandydatów do pracy.

Dominik i Piotr w przeszłości pracowali dla dużych, międzynarodowych korporacji. Jednak cztery lata temu postanowili wykorzystać zdobyte doświadczenia zawodowe i wspólnie założyć własny biznes. Braterstwo sprawia, że ufają sobie w 100%. Twierdzą, że nie ma lepszego wspólnika do prowadzenia firmy niż własny brat. Dzięki temu zyskali ogromną przewagę nad konkurencją i dziś Next Technology Professionals pozyskuje specjalistów IT dla tak dużych graczy, jak Aviva, Deloitte czy Compensa. O tym, w jaki sposób udało się im odnieść tak ogromny sukces, opowiadają w poniższym wywiadzie.

Biznes rodzinny w Polsce kojarzy się z prowadzeniem warzywniaka, piekarni czy cukierni. Skąd więc w waszych głowach narodził się pomysł, aby wspólnie założyć firmę rekrutującą specjalistów IT?

Piotr Jurek: Przekonał mnie do tego Dominik (śmiech).

Dominik Jurek: Od dawna marzyłem o prowadzeniu własnej firmy. Cztery lata temu poszukiwałem wspólnika i wpadłem na pomysł, że nikt inny nie sprawdzi się w tej roli lepiej, niż mój brat Piotr.

Wasze podejście zaprzecza powiedzeniu, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.

Dominik: Zdecydowanie nie zgadzam się z tym powiedzeniem. Jest wiele biznesów rodzinnych, które odniosły sukces. A my jesteśmy dokładnie takim przykładem.

Piotr: W naszym przypadku jest zupełnie inaczej. Jesteśmy braćmi i mamy do siebie pełne zaufanie, co pozwala bardzo szybko i sprawnie rozwiązywać różne problemy biznesowe. Dzięki temu jesteśmy o wiele bardziej skuteczni, niż nasi konkurenci.

Jak to się stało, że zdecydowaliście się pracować razem? 

Dominik: Na początku prowadziłem firmę pracując sam zdalnie z domu. Aby zwiększyć skalę działalności, poszukiwałem wspólnika. Piotr pracował w tym czasie w korporacji. Od zawsze nam się dobrze razem rozmawiało na różnego rodzaju tematy zawodowe i często dochodziliśmy wspólnie do interesujących wniosków, wzajemnie rozwiązując własne problemy.

Piotr: Obaj mamy takie podejście, że ja patrzę na problem z jednej perspektywy, a brat z drugiej i w ten sposób dwie części składamy w jedną, wspólną całość. Dominik miał za sobą pierwsze doświadczenia w budowaniu biznesu. Zaczął realizować nowy pomysł i potrzebował do współpracy kogoś zaufanego. Zaproponował mi bycie swoim wspólnikiem, a ja błyskawicznie się zgodziłem. Tak więc wspólne prowadzenie firmy to był dla nas obu naturalny wybór.

Jak podzieliliście swoje kompetencje w zarządzaniu własną firmą?

Piotr: Na początku ja zajmowałem się stricte sprzedażą, a Dominik szkoleniem naszych konsultantów, aby klienci byli zadowoleni z proponowanych im przez nas kandydatów.

Dominik: Szkoliłem i wdrażałem naszych konsultantów do rekrutacji specjalistów IT. Uczyłem ich dobrych praktyk, obsługi naszego systemu, czy indywidualnego podejścia do każdego kandydata. Dbałem o to, żeby to co Piotr obiecał klientom, było w 100% zrealizowane.

Czy w prowadzeniu własnej firmy wykorzystujecie zdobyte wcześniej doświadczenia zawodowe?

Dominik: Jak najbardziej. W czasie studiów byłem na stypendium naukowym w Chinach, a po uzyskaniu dyplomu pracowałem przez trzy lata w Niemczech na kontrakcie menedżerskim dla dużej korporacji. Wcześniej, w okresie studiów, kilkukrotnie szukałem pracy w biurze, w Polsce, Niemczech oraz Anglii i zawsze bardzo szybko udawało mi się ją znaleźć. Postanowiłem wykorzystać te doświadczenia zakładając firmę rekrutacyjną.

Piotr: Natomiast ja w czasie studiów byłem na stypendium naukowym w Korei Południowej, a po powrocie do Polski zacząłem pracę w dużej korporacji. Szybko awansowałem na stanowisko Program Managera, gdzie zarządzałem ponad 20-osobowym zespołem Project Managerów. Byłem wtedy odpowiedzialny za dwa duże rynki – Afrykę i Bliski Wschód.

Obaj pracowaliście dla dużych korporacji. Czy w takim razie stosujecie podobny model zarządzania we własnej firmie?

Piotr: Zdecydowanie nie jeden do jednego, ponieważ gdy za twoimi plecami nie stoi duża marka, musisz działać inaczej. Staraliśmy się wynieść z naszego korporacyjnego doświadczenia to co najlepsze, jak standaryzacja, procesy, jakość, automatyzacja i połączyć to z indywidualnym podejściem do klienta i lokalną specyfiką.

Czy coś jeszcze zaskoczyło was w prowadzeniu własnej firmy?

Dominik: Na początku popełniliśmy kilka błędów. Dużo małych kosztów może sprawić, że firma przestaje na siebie zarabiać. Chociaż generowaliśmy duże przychody, za dużo środków przeznaczyliśmy na marketing. Inwestowaliśmy w gadżety reklamowe czy udział w targach. Zakupiliśmy również narzędzia rekrutacyjne, z których później nie do końca korzystaliśmy.

Jak zatem na bazie własnych doświadczeń w kilkuletnim prowadzeniu firmy, określilibyście przedsiębiorcę? 

Dominik i Piotr: To ktoś, kto kroczy od porażki do porażki, jednocześnie nie tracąc przy tym entuzjazmu (śmiech). Dzięki temu, że wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski i nie powtórzyliśmy popełnionych błędów, jesteśmy tutaj gdzie jesteśmy.

Widzę, że entuzjazmu wam z pewnością nie brakuje. Jednak chyba nie zawsze było tak różowo – w jaki sposób pozyskaliście pierwszego klienta?

Dominik: Poprzez rekomendację. Pierwszy klient znał nas wcześniej ze wspólnej pracy nad innym projektem i był z niej bardzo zadowolony. Dzięki temu bardzo szybko zdecydował się z nami podjąć współpracę.

Piotr: Zarobione w ten sposób pierwsze pieniądze pozwoliły nam przetrwać do momentu pozyskania kolejnych klientów.

W takim razie po jakim czasie zatrudniliście pierwszego pracownika?

Dominik: Bardzo szybko, bo po około 2-3 miesiącach od rozpoczęcia działalności, ponieważ nie bylibyśmy w stanie samodzielnie rekrutować kandydatów. Na początku w ogóle nie pobieraliśmy wynagrodzenia. Wszystkie zarobione pieniądze inwestowaliśmy w zatrudnianie kolejnych pracowników, zakup komputerów czy systemów usprawniających rekrutację.

Wspominacie o usprawnieniu procesu rekrutacji. Ile w takim razie zajmuje wam znalezienie kandydata spełniającego wymagania waszych klientów?

Piotr: Od tygodnia do dwóch, jeśli jest to standardowa rekrutacja. Jeżeli poszukujemy specjalisty o bardzo rzadkich kompetencjach, ten czas może się nieznacznie wydłużyć. Przedstawiamy naszym klientom 2-5 kandydatów na jedno stanowisko.

Tak mało? To z powodu ogromnego deficytu specjalistów IT na polskim rynku?

Dominik: Nie. W ten sposób oszczędzamy czas naszych klientów, bo wiemy że to dzisiaj najcenniejsza waluta w biznesie. Z 10 osób, które przejawiają zainteresowanie stanowiskiem, przedstawiamy 2-5 najlepiej dopasowanych kandydatów zarówno pod względem technicznym, jak i kompetencji miękkich.

To bardzo interesujące, ponieważ w Polsce firmy notorycznie narzekają na duże problemy z zatrudnieniem specjalistów IT. W jaki sposób więc tak skutecznie ich rekrutujecie?

Dominik: Nasi konsultanci muszą posiadać absolutnie pełną wiedzę na temat tego stanowiska i wakatu, aby kandydat miał poczucie, że nie jesteśmy tylko pośrednikiem, a partnerem dla niego i naszego klienta.

Wspominacie, że zwracacie dużą uwagę na kompetencje miękkie podczas rekrutacji. Czy przy tak dużych problemach firm ze znalezieniem odpowiednich kandydatów nie wystarczy, że specjalista posiada umiejętności zawodowe oczekiwane przez waszego klienta?

Piotr: Chcemy, aby kandydat był dopasowany do zespołu naszego klienta. Tak, żeby dana osoba poza kompetencjami stricte zawodowymi, pasowała do niego również osobowościowo.

Jak docieracie do kandydatów?

Dominik: Często tak samo, jak do naszych klientów, czyli poprzez system rekomendacji. Wielu kandydatów, których udało nam się zrekrutować w przeszłości, poleca nas swoim znajomym z branży. Gdy taki specjalista poszukuje lub chciałby zmienić pracę, często sam się do nas zgłasza.

Ale to chyba nie wystarczy. Nie używacie tradycyjnych metod rekrutacji?

Piotr: Oczywiście, mamy też wewnętrzną bazę, która liczy ponad 40 tys. kandydatów. Ale to co najważniejsze, to ludzie – mamy świetnych konsultantów, którzy są profesjonalistami w tym co robią i to oni stoją za każdym sukcesem, czyli zatrudnionym przez klienta pracownikiem.

Kim najczęściej są wasi klienci?

Piotr: Teraz IT jest wszędzie (śmiech). Mamy dużo klientów z branży finansowo-ubezpieczeniowej, współpracujemy też z software house’ami czy firmami przemysłowymi. Rekrutujemy dla nich specjalistów IT, którzy pracują dla nich w Polsce oraz za granicą.

Czego w takim razie wam życzyć w rozwoju firmy i jakie są wasze cele na najbliższy okres?

Dominik i Piotr: Aby, tak jak dotychczas – klienci i kandydaci byli zadowoleni z naszych usług, a konsultanci z pracy u nas.

Dziękuje za rozmowę.